
Przepis znalazłam w gazetce "Przyślij przepis" i natychmiast postanowiłam go wypróbować, ponieważ kiszonego kalafiora jeszcze nigdy nie jadłam.
Sałatka najlepsza jest dzień po przyrządzeniu, ale tego samego też nieźle wchodzi ;-)
Składniki (część pierwsza)
1 mały kalafior (ok 60 dag)
4 łodygi kopru z baldachami
łyżeczka nasion gorczycy
ok 1 l wody
czubata łycha soli
Kalafiora myjemy i dzielimy na małe różyczki. Wkładamy do szklanego lub glinianego naczynia. Zalewamy zimną wodą z solą. Dodajemy gorczycę. Na wierzch układamy koper.
Garnek przykrywamy (nie musi być szczelnie) i odstawiamy na ok 3 dni.
Po trzech dniach odcedzamy kalafiora. Jeśli jest za słony płuczemy króciutko pod bieżącą, zimną wodą.
Cd składników:
4-5 jajek
ok 40 dag żółtego sera
łyżka majonezu
3-4 łyżki gęstej śmietany (ja używam 18%)
pieprz
Jajka gotujemy na twardo i siekamy. Ser ścieramy na tarce z grubymi oczkami.
Dodajemy kiszonego kalafiora. Mieszamy i dodajemy "sosik" ze śmietany i majonezu. Na koniec lekko pieprzymy. Ja nie dodaję soli, ponieważ kalafior jest wystarczająco słony.
Wstawiamy do lodówki i ćwiczymy cierpliwość. Sądzę, że 2-3 godziny to bardzo optymalny trening ;-), aczkolwiek sałatka jest lepsza następnego dnia.
Smacznego!