Że mu obiad zbyt kwaśny i pieprzny zgotował,
Że wszystko ta nieszczęsna popsuła przesada,
"O, zgrozo! o, zgorszenie - kucharz odpowiada -
Jakże można, mój panie, tak dalece błądzić:
Nie umiejąc gotować, o potrawach sądzić?
Pańskie zdanie zupełnie śmieszne i opaczne!
Musisz jeść, co ci daję, i wierzyć, że smaczne"
Franciszek Dzierżykraj-Morawski
niedziela, 24 sierpnia 2025
Tarta ze szpinakiem
piątek, 4 września 2020
Tarta ze śliwkami
Wczoraj robiłam knedle. No i zostało mi sporo śliwek do wykorzystania. Poszukałam w czeluściach internetu czegoś szybkiego ale smacznego. Takiego w sam raz do kawki :-)
Znalazłam tu
Składniki:
Ciasto:
1 żółtko
8 dag masła (prawdziwego)
5 dag cukru pudru
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
50 dag śliwek
Kruszonka:
5 dag cukru (normalnego, nie pudru)
5 dag masła (prawdziwego)
Z podanych składników zagniatamy ciasto. Początkowo może się wydawać, że to się NIGDY nie uda, bo strasznie się kruszy, ale po kilku chwilach wszystko ładnie się połączy. Miskę z ciastem przykrywamy folią i wstawiamy na niecałą godzinę do lodówki.
W tym czasie przygotowujemy kruszonkę (składniki łączymy w misce i również wstawiamy do lodówki).
Śliwki myjemy, drylujemy i każdą połówkę przekrawamy na pół.
Wyjmujemy ciasto z lodówki i wylepiamy nim formę do tarty. Moja foremka ma ok 26 cm średnicy.
Ciasto nakłuwamy widelcem (brzegi również). Układamy przygotowane wcześniej śliwki skórką do dołu - najlepiej widać to na zdjęciu głównym :-)
Wierzch posypujemy kruszonką i wstawiamy tartę do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Pieczemy ok. 40 minut (grzałka góra/dół).
Po upieczeniu zostawiamy naszą tartę w spokoju do całkowitego wystygnięcia. A potem możemy się delektować jej pysznym smakiem.
Smacznego :-)
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Tarta z jabłkami
Poprzedni wpis powstał dzięki Joannie - mojej starszej córce.
Dzisiejszy sponsoruje młodsza - Anna.
Młoda młodsza nie chciała zostać w tyle i postanowiła upiec tartę z jabłkami.
Muszę Wam powiedzieć, że to nie tylko jej debiut kulinarny (taki od A do Z), ale również tarty w naszym domu. Zwyczajnie do soboty nie posiadałam formy do tego typu wypieków :-D
A więc do rzeczy. Znalazłyśmy z młodszą przepis o tu i po minimalnych zmianach Ania upiekła COŚ PYSZNEGO! Gdybym się lekko nie krępowała, pożarłabym całość, nie oglądając się na resztę rodziny ;-)
W oryginale tarta była pieczona w formie o średnicy 23 cm. Nasza ma 27 cm i też jet ok.
Składniki:
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
20 dag margaryny lub masła roślinnego + jedna łyżka do stopienia
1 żółtko
1/3 szklanki cukru trzcinowego
1 łyżka gęstej śmietany 18%
ok. 80 dag jabłek (waga przed obraniem)
Do posypania:
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżki cukru trzcinowego + jeszcze trochę
Schłodzoną margarynę (masło) kroimy w kostkę, wrzucamy do miski miksera i zostawiamy do zmięknięcia na ok. 15 minut. Wsypujemy cukier i miksujemy do połączenia składników. Nie przerywając ucierania, dodajemy żółtko. Następnie wsypujemy połowę mąki i dalej ucieramy. Następnie do misy wędruje śmietana - miksujemy. A na koniec reszta mąki.
Formujemy w rękach kulę, owijamy ją folią spożywczą i wkładamy na ok. 40-50 minut do zamrażalnika. W tym czasie szykujemy jabłka - obieramy, przekrawamy na pół, pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy w półksiężyce.
Schłodzone ciasto wałkujemy do wielkości większej, niż forma do tarty - musi być zapas na brzegi i na lekkie przykrycie góry.
Ciastem wykładamy formę - ciasto ma zwisać poza brzegi.
Dość gęsto dziurkujemy widelcem. Nakładamy jabłka i posypujemy je cynamonem i cukrem.
Zawijamy zwisające brzegi ciasta do środka. Rozpuszczamy łyżkę naszego tłuszczu i smarujemy nim ciasto. Następnie oprószamy je cukrem trzcinowym - tak, jakbyśmy soliły - palcami.
Wstawiamy tartę do nagrzanego piekarnika (ok. 190 stopni - termoobieg) i pieczemy mniej więcej 35-40 minut.
Po tym czasie wyjmujemy pachnące ciacho i pozwalamy mu lekko ostygnąć przez 30-40 minut.
Następnie kroimy i zajadamy żałując, że forma do tary nie jest wielkości balii ;-)
Smacznego :-)


